niedziela, 11 grudnia 2016

Rozdział 33 - ,,They are idiots and they know it !"

Rozdział 33
Idąc po korytarzu czułam na sobie spojrzenia wszystkich uczniów. Chłopcy oglądali się za mną, wzdychając i robiąc maślane oczy. Dziewczyny ciskały w moją stronę pioruny, ich wzrok był taki jak u bazyliszka i gdyby mógł to już dawno leżałabym martwa na zamkowej podłodze. Z uśmiechem podeszłam do stojącego pod parapetem czarnowłosego młodzieńca, lekko odgarniając opadające na twarz włosy. Zaśmiałam się, gdy po tym geście usłyszałam kilka cichych westchnień.
- Musiałaś to zrobić prawda? Musiałaś. Czy Ty nie widzisz jak oni wodzą za Tobą spojrzeniami? Nie torturuj ich tak na brodę Merlina. - powiedział ze śmiechem mój przyjaciel. Na jego słowa sama się roześmiałam. Nie moja wina, że dobrym doborem stroju, makijażu i fryzury potrafię sprawdzić, że chłopcy się za mną oglądają.
- Wiesz, że nie robię tego specjalnie. To samo się robi.
- Jasne, zawsze samo. - no tak, Harry nigdy nie wierzył, że szykowanie zajmuje mi tylko 15 minut. Zaczęłam rozglądać się po korytarzu, szukając w szczególności dwóch pacanów. Mój towarzysz spojrzał na mnie ze zwątpieniem wypisanym na twarzy.
- Powiedz mi...- zaczął z westchnieniem - nie odpuścisz im prawda?
- To były na prawdę moje ulubione kapcie Harry, zresztą jakoś muszę ich zniechęcić do alkoholu prawda? - powiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem. Zielonooki tylko westchnął, zdając sobie sprawę, że nie przekona mnie do swoich racji. Czasami sama zastanawiałam się czy cokolwiek zdołałoby mnie odwieźć od niektórych pomysłów.
Może kubek kakao i gofery? 
Rozmarzyłam się na myśl o takim cudownym śniadaniu. Na moją twarz wpłynął błogi uśmiech, który został zakłócony przez naszą nauczycielkę od transmutacji. Profesor McGonagall już stała przy swojej sali i z surowym spojrzeniem czekała, aż wejdziemy do pracowni. Uczniowie szybko przeszli do pomieszczenia nie chcąc narazić się nauczycielce. Z uśmiechem pomaszerowałam na swoje miejsce i czekałam, aż pozostała dwójka ślizgonów zaszczyci nas swoją obecnością. 
- Panno Malfoy, wiesz może gdzie podział się twój brat i jego przyjaciel? - Minewra spojrzała na mnie z wyczekiwaniem, tak samo reszta grupy. Westchnęłam. 
- Możliwe, że są na jakieś pustyni, ewentualnie w piekle, gdzie nie ma dostępu do wody. - powiedziałam z lekkim uśmiechem i puściłam oko do siedzącego niedaleko mnie Harrego. Ten przewrócił oczami i uśmiechnął się złośliwie. Ha ! I jak to jest możliwe, że on jest gryfonem proszę państwa! No jak ! Z moich zamyśleń wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi. Wszyscy odwróciliśmy się w ich kierunku, a profesor McGonagall rzuciła donośne ,,proszę". Drewniane prostokąty rozsunęły się, a przez nie weszli sprawcy mojego dzisiejszego niewyspania. Draco i Blaise powoli ze spuszczonymi głowami stanęli przed nauczycielka, mówiąc ciche przeprosiny. Ich głosy były zachrypnięte i niewyraźne. Minewra pokiwała z politowaniem głową i kazała im usiąść na swoich miejscach. Nie odjęła naszemu domowi nawet punktów, widząc i zapewne czując stan tych dwóch ślizgonów. Ze złośliwym uśmiechem patrzyłam jak ci idioci idą do mojej ławki, a następnie siadają po moich dwóch stronach. Spojrzałam ze śmiechem na ich koszulki. Wyglądali wspaniale w dwóch jasnofioletowych koszulkach z napisem ,,I'm idiot and I know it !" Były one tak zaczarowane, że przez najbliższe 24 godziny nie dało rady się ich ściągnąć. 
Jestem wspaniała
Chłopcy zwrócili swoje przekrwione spojrzenia w moją stronę i już wiedziałam o co się zapytają. 
- Jessy skarbie, masz może troszkę wody? Ociupinkę? Proszę. - mój chłopak wychrypiał tak cicho, że ledwo go usłyszałam. Spojrzałam się na niego z wyższością.
- Mogłeś tyle wczoraj nie pić. Dzisiaj nie miałbyś problemu z pustynią. 
- Jess, ale chodzi o to, że czego z Diabłem nie dotkniemy, jakiegokolwiek napoju to on staje się whisky albo piwem kremowym. Już na sam zapach alkoholi robi mi się słabo. - Draco zajęczał do mojego ucha i myślał, że jakoś im pomogę. Nic bardziej mylnego. Gdyby dzisiaj rano nie zarzygali mi butów i nie obudzili mnie w środku nocy, to pewnie nie rzuciłabym na całe ich picie zaklęcia zmieniającego zapach i smak, kiedy tylko oni się do niego zbliżą. Niech mają nauczkę i wiedzą, że ze mną się nie zadziera. 

*****
Spoglądaliśmy z Deanem i Seamusem z przerażeniem na Jessice, która teraz wyglądała jak Królowa Lodu. Widzieliśmy w jej oczach złowrogie ogniki, oraz władczy uśmiech. Mimo wszystko z całego serca współczuliśmy Smokowi i Diabłowi. I kto powiedział, że to dziewczyny mają przejebane w życiu?  
- Stary  nie chciałbym być w ich skórze. - powiedział z przerażeniem w oczach ciemnoskóry. Miał rację. Blondynka potrafiła wymyślić srogą karę, którą zapamięta się na całe życie. Poprawiłem swoje okulary i grzywkę wpadającą mi w oczy. Spojrzałem na moich kolegów z powagą.
- Na całe życie zapamiętam, żeby nie dotykać pluszowych kapci Jessy. 
Dean i Seamus przytaknęli mi. Nie wiedzieliśmy, że na koszulkach i braku wody zemsta Malfoy'ówny się nie skończy. 

****

Wychodząc z Diabłem na przerwie usłyszeliśmy, z magicznie zamontowanych głośników w tym roku, że teraz ma lecieć utwór specjalny. Nie domyślaliśmy się tego, że moja kochana siostra będzie maczać w nim palce. Bo jak to ? Ona ? Ten aniołek? Nigdy w życiu. Jednak słuchając piosenki coraz dłużej, utwierdzaliśmy się w jednym przekonaniu. Z przerażeniem spojrzałem na Blaise'a, który miał taki sam wyraz twarzy jak ja. 
- Mamy przejebane - powiedzieliśmy w tym samym momencie, głośno przełykając ślinę. 

When they walk on by, girls be looking like ,,Damn they reel*" 
They pay to The Drink, walking on The street with their new quenches*, yeah
This is how they roll, stinking smell out control. 
It's Dragon and Devil without mood
They like heavy drinkers alco In the club YO. 

Girls look at them ohh
Girls look at them ohh
Girls look at them ohh 
They drink enough

Girls look at them ohh
Girls look at them ohh
Girls look at them ohh 
They drink enough

When they walk in the spot, this is what they see
Everybody stops and staring at their
They got stinnking breath and they ain't afraid to show it show it show it ! 

They are idiots and they know it ! 

****
Słuchając lecącej piosenki nie mogłam powstrzymać śmiechu. Była ona magicznie zapętlona, żeby co chwilę leciała od nowa. Stałam wraz z gryfonami pod parapetem ocierając cieknące po policzkach łzy. Chłopcy byli pod wrażeniem mojej pomysłowości. Sama nie myślałam, że to wyjdzie aż tak dobrze, a jednak udało się ! Byłam z siebie mega dumna. Teraz mogłam już ze spokojem odczarować im te napoje. Zemsta była słodsza niż się spodziewałam. 
- Jesteś okropna wiesz ? - Harry nie mógł opanować śmiechu. Dopieczenie tamtej dwójce zawsze poprawiało mu humor. 
- To jest u nas rodzinne. - powiedziałam z uśmiechem.
- CO W RODZINIE TO NIE ZGINIE ! - wykrzyknął Neville i już po chwili wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. 
- JESSICO MALFOY MÓDL SIĘ ABY RODZICE CIĘ DOBRZE UBEZPIECZYLI BO ZGINIESZ MARNIE ! - krzyk mojego brata doprowadził nas do porządku. Powoli odwróciłam się w jego stronę. Widziałam po jego minie, że ma ochotę mnie rozszarpać. Powoli zaczęłam się cofać. 
- Jak to było Neville? Co w rodzinie to nie zginie powiadasz? - i nie myśląc wiele zaczęłam biec w przeciwnym kierunku niż stał mój brat. W końcu nikt normalny nie wchodzi do paszczy smoka prawda? 
- MALFOY ! NIE MYŚL, ŻE MI UCIEKNIESZ ! UPOŚLEDZĘ CIĘ ZOBACZYSZ ! - Draco biegł za mną, starając się mnie dogonić. Uczniowie i nauczyciele patrzyli się na nas z szerokimi uśmiechami i dopingowali nas. Bo przecież to normalne. Jesteśmy normalnym rodzeństwem... mam rację ? 


**** 
reel - zataczać się 
quenches - zrobiłam skrót od quenchers czyli od drinków 
Witajcie, dawno mnie tu nie było. Przepraszam. Cóż mogę powiedzieć, klasa maturalna jest dużo trudniejsza niż mi się wydawało. Wiem, że zawaliłam. Ostatnio, a dokładniej wczoraj weszłam na bloggera i przeczytałam te wszystkie komentarze. W jednej chwili podjęłam decyzję i oto jestem. Rozdział nie jest tak bardzo rozbudowany jakbym chciała, jednak kolejny będzie wiązał kilka bardzo ważnych wątków, więc akcja również się rozwinie. Przepraszam i dziękuję osobom, które nadal tu zaglądają. Ilość wyświetleń mówi sama za siebie, że nadal czytacie to opowiadanie. To bardzo miłe. Jak pewnie zauważycie słowo gofry są inaczej napisane, ale to specjalnie. GOFERY to moje ulubione słowo.
Jeszcze raz za wszystko dziękuje. Mam nadzieję, że przeróbka piosenki się spodoba :)
Do napisania za około miesiąc :)
Mania

4 komentarze:

  1. Hej, jedyne co mogę powiedzieć to, to że gdyby nie cholernie boląca ręka to stanęła bym na rękach. Witaj ponownie na blogspocie 😀😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo przyjemnie się czytało :)
    czekam na kolejny i weeny! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka, piszesz świetnie. Z niecierpliwością czekam na next

    OdpowiedzUsuń