niedziela, 11 grudnia 2016

Rozdział 33 - ,,They are idiots and they know it !"

Rozdział 33
Idąc po korytarzu czułam na sobie spojrzenia wszystkich uczniów. Chłopcy oglądali się za mną, wzdychając i robiąc maślane oczy. Dziewczyny ciskały w moją stronę pioruny, ich wzrok był taki jak u bazyliszka i gdyby mógł to już dawno leżałabym martwa na zamkowej podłodze. Z uśmiechem podeszłam do stojącego pod parapetem czarnowłosego młodzieńca, lekko odgarniając opadające na twarz włosy. Zaśmiałam się, gdy po tym geście usłyszałam kilka cichych westchnień.
- Musiałaś to zrobić prawda? Musiałaś. Czy Ty nie widzisz jak oni wodzą za Tobą spojrzeniami? Nie torturuj ich tak na brodę Merlina. - powiedział ze śmiechem mój przyjaciel. Na jego słowa sama się roześmiałam. Nie moja wina, że dobrym doborem stroju, makijażu i fryzury potrafię sprawdzić, że chłopcy się za mną oglądają.
- Wiesz, że nie robię tego specjalnie. To samo się robi.
- Jasne, zawsze samo. - no tak, Harry nigdy nie wierzył, że szykowanie zajmuje mi tylko 15 minut. Zaczęłam rozglądać się po korytarzu, szukając w szczególności dwóch pacanów. Mój towarzysz spojrzał na mnie ze zwątpieniem wypisanym na twarzy.
- Powiedz mi...- zaczął z westchnieniem - nie odpuścisz im prawda?
- To były na prawdę moje ulubione kapcie Harry, zresztą jakoś muszę ich zniechęcić do alkoholu prawda? - powiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem. Zielonooki tylko westchnął, zdając sobie sprawę, że nie przekona mnie do swoich racji. Czasami sama zastanawiałam się czy cokolwiek zdołałoby mnie odwieźć od niektórych pomysłów.
Może kubek kakao i gofery? 
Rozmarzyłam się na myśl o takim cudownym śniadaniu. Na moją twarz wpłynął błogi uśmiech, który został zakłócony przez naszą nauczycielkę od transmutacji. Profesor McGonagall już stała przy swojej sali i z surowym spojrzeniem czekała, aż wejdziemy do pracowni. Uczniowie szybko przeszli do pomieszczenia nie chcąc narazić się nauczycielce. Z uśmiechem pomaszerowałam na swoje miejsce i czekałam, aż pozostała dwójka ślizgonów zaszczyci nas swoją obecnością. 
- Panno Malfoy, wiesz może gdzie podział się twój brat i jego przyjaciel? - Minewra spojrzała na mnie z wyczekiwaniem, tak samo reszta grupy. Westchnęłam. 
- Możliwe, że są na jakieś pustyni, ewentualnie w piekle, gdzie nie ma dostępu do wody. - powiedziałam z lekkim uśmiechem i puściłam oko do siedzącego niedaleko mnie Harrego. Ten przewrócił oczami i uśmiechnął się złośliwie. Ha ! I jak to jest możliwe, że on jest gryfonem proszę państwa! No jak ! Z moich zamyśleń wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi. Wszyscy odwróciliśmy się w ich kierunku, a profesor McGonagall rzuciła donośne ,,proszę". Drewniane prostokąty rozsunęły się, a przez nie weszli sprawcy mojego dzisiejszego niewyspania. Draco i Blaise powoli ze spuszczonymi głowami stanęli przed nauczycielka, mówiąc ciche przeprosiny. Ich głosy były zachrypnięte i niewyraźne. Minewra pokiwała z politowaniem głową i kazała im usiąść na swoich miejscach. Nie odjęła naszemu domowi nawet punktów, widząc i zapewne czując stan tych dwóch ślizgonów. Ze złośliwym uśmiechem patrzyłam jak ci idioci idą do mojej ławki, a następnie siadają po moich dwóch stronach. Spojrzałam ze śmiechem na ich koszulki. Wyglądali wspaniale w dwóch jasnofioletowych koszulkach z napisem ,,I'm idiot and I know it !" Były one tak zaczarowane, że przez najbliższe 24 godziny nie dało rady się ich ściągnąć. 
Jestem wspaniała
Chłopcy zwrócili swoje przekrwione spojrzenia w moją stronę i już wiedziałam o co się zapytają. 
- Jessy skarbie, masz może troszkę wody? Ociupinkę? Proszę. - mój chłopak wychrypiał tak cicho, że ledwo go usłyszałam. Spojrzałam się na niego z wyższością.
- Mogłeś tyle wczoraj nie pić. Dzisiaj nie miałbyś problemu z pustynią. 
- Jess, ale chodzi o to, że czego z Diabłem nie dotkniemy, jakiegokolwiek napoju to on staje się whisky albo piwem kremowym. Już na sam zapach alkoholi robi mi się słabo. - Draco zajęczał do mojego ucha i myślał, że jakoś im pomogę. Nic bardziej mylnego. Gdyby dzisiaj rano nie zarzygali mi butów i nie obudzili mnie w środku nocy, to pewnie nie rzuciłabym na całe ich picie zaklęcia zmieniającego zapach i smak, kiedy tylko oni się do niego zbliżą. Niech mają nauczkę i wiedzą, że ze mną się nie zadziera. 

*****
Spoglądaliśmy z Deanem i Seamusem z przerażeniem na Jessice, która teraz wyglądała jak Królowa Lodu. Widzieliśmy w jej oczach złowrogie ogniki, oraz władczy uśmiech. Mimo wszystko z całego serca współczuliśmy Smokowi i Diabłowi. I kto powiedział, że to dziewczyny mają przejebane w życiu?  
- Stary  nie chciałbym być w ich skórze. - powiedział z przerażeniem w oczach ciemnoskóry. Miał rację. Blondynka potrafiła wymyślić srogą karę, którą zapamięta się na całe życie. Poprawiłem swoje okulary i grzywkę wpadającą mi w oczy. Spojrzałem na moich kolegów z powagą.
- Na całe życie zapamiętam, żeby nie dotykać pluszowych kapci Jessy. 
Dean i Seamus przytaknęli mi. Nie wiedzieliśmy, że na koszulkach i braku wody zemsta Malfoy'ówny się nie skończy. 

****

Wychodząc z Diabłem na przerwie usłyszeliśmy, z magicznie zamontowanych głośników w tym roku, że teraz ma lecieć utwór specjalny. Nie domyślaliśmy się tego, że moja kochana siostra będzie maczać w nim palce. Bo jak to ? Ona ? Ten aniołek? Nigdy w życiu. Jednak słuchając piosenki coraz dłużej, utwierdzaliśmy się w jednym przekonaniu. Z przerażeniem spojrzałem na Blaise'a, który miał taki sam wyraz twarzy jak ja. 
- Mamy przejebane - powiedzieliśmy w tym samym momencie, głośno przełykając ślinę. 

When they walk on by, girls be looking like ,,Damn they reel*" 
They pay to The Drink, walking on The street with their new quenches*, yeah
This is how they roll, stinking smell out control. 
It's Dragon and Devil without mood
They like heavy drinkers alco In the club YO. 

Girls look at them ohh
Girls look at them ohh
Girls look at them ohh 
They drink enough

Girls look at them ohh
Girls look at them ohh
Girls look at them ohh 
They drink enough

When they walk in the spot, this is what they see
Everybody stops and staring at their
They got stinnking breath and they ain't afraid to show it show it show it ! 

They are idiots and they know it ! 

****
Słuchając lecącej piosenki nie mogłam powstrzymać śmiechu. Była ona magicznie zapętlona, żeby co chwilę leciała od nowa. Stałam wraz z gryfonami pod parapetem ocierając cieknące po policzkach łzy. Chłopcy byli pod wrażeniem mojej pomysłowości. Sama nie myślałam, że to wyjdzie aż tak dobrze, a jednak udało się ! Byłam z siebie mega dumna. Teraz mogłam już ze spokojem odczarować im te napoje. Zemsta była słodsza niż się spodziewałam. 
- Jesteś okropna wiesz ? - Harry nie mógł opanować śmiechu. Dopieczenie tamtej dwójce zawsze poprawiało mu humor. 
- To jest u nas rodzinne. - powiedziałam z uśmiechem.
- CO W RODZINIE TO NIE ZGINIE ! - wykrzyknął Neville i już po chwili wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. 
- JESSICO MALFOY MÓDL SIĘ ABY RODZICE CIĘ DOBRZE UBEZPIECZYLI BO ZGINIESZ MARNIE ! - krzyk mojego brata doprowadził nas do porządku. Powoli odwróciłam się w jego stronę. Widziałam po jego minie, że ma ochotę mnie rozszarpać. Powoli zaczęłam się cofać. 
- Jak to było Neville? Co w rodzinie to nie zginie powiadasz? - i nie myśląc wiele zaczęłam biec w przeciwnym kierunku niż stał mój brat. W końcu nikt normalny nie wchodzi do paszczy smoka prawda? 
- MALFOY ! NIE MYŚL, ŻE MI UCIEKNIESZ ! UPOŚLEDZĘ CIĘ ZOBACZYSZ ! - Draco biegł za mną, starając się mnie dogonić. Uczniowie i nauczyciele patrzyli się na nas z szerokimi uśmiechami i dopingowali nas. Bo przecież to normalne. Jesteśmy normalnym rodzeństwem... mam rację ? 


**** 
reel - zataczać się 
quenches - zrobiłam skrót od quenchers czyli od drinków 
Witajcie, dawno mnie tu nie było. Przepraszam. Cóż mogę powiedzieć, klasa maturalna jest dużo trudniejsza niż mi się wydawało. Wiem, że zawaliłam. Ostatnio, a dokładniej wczoraj weszłam na bloggera i przeczytałam te wszystkie komentarze. W jednej chwili podjęłam decyzję i oto jestem. Rozdział nie jest tak bardzo rozbudowany jakbym chciała, jednak kolejny będzie wiązał kilka bardzo ważnych wątków, więc akcja również się rozwinie. Przepraszam i dziękuję osobom, które nadal tu zaglądają. Ilość wyświetleń mówi sama za siebie, że nadal czytacie to opowiadanie. To bardzo miłe. Jak pewnie zauważycie słowo gofry są inaczej napisane, ale to specjalnie. GOFERY to moje ulubione słowo.
Jeszcze raz za wszystko dziękuje. Mam nadzieję, że przeróbka piosenki się spodoba :)
Do napisania za około miesiąc :)
Mania

piątek, 19 lutego 2016

Rozdział 32 - ,,Chluśniem, aby nie uśnieć."

Rozdział 32
W Hogwarcie było już dawno po ciszy nocnej. Większość uczniów, jak na porządnych obywateli Anglii przystało, leżało grzecznie w swoich łóżeczkach przebrani w swoje kolorowe piżamki. Taka sytuacja miała miała miejsce w zamkowych wieżach. Tymczasem w lochach ...
- Jeszcze po kropelce, jeszcze po kropelce póki whisky jest w butelce ! 
Ślizgoni nie zamierzali spać i marnować swojego, jakże cennego czasu na takie czynności jak sen. Świętowali powrót Srebrnej Trójcy. Dzisiaj w domu węża nikt nie zamierzał próżnować.  Muzyka głośno uderzała w ściany Pokoju Wspólnego. Młodzież podskakiwała w rytm hitów, nie tylko tych magicznych, jak się okazało arystokracja znała również troszkę mugolskiej muzyki, szczególnie tej nazywanej disco polo. Srebrna Trójca tańczyła w samym środku pomieszczenia. Alkohol lekko uderzył im do główek, szczególnie dwóm przyjaciołom. Brunetowi i blondynowi. Nagle zaczęła lecieć bardzo dobrze znana im mugolska piosenka. Chłopcy z wielkimi uśmiechami, spojrzeli po sobie i w jednym momencie pokazali palcem na Jessice Malfoy.
- Ona czuje we mnie piniądz! Wystroiła się jak Beyonsss !
Diabeł i Smok krzyczeli głośno słowa piosenki, a Anioł co jakiś czas wybuchał śmiechem, kręcąc głową z niedowierzaniem, że jeden z nich jest jej bratem, a drugi chłopakiem.

*

Tanecznym krokiem podeszłam do baru, gdzie stała czarnowłosa Kate. Pamiętam jak dobrze nam się razem tańczyło na imprezie u niej w domu. Teraz pijąc razem kolorowe drinki z palemkami buzie również nam się nie zamykały. Dziewczyna była pozytywnie zakręcona.
- Jak myślisz Jess kiedy oni skończą? - Kate wskazała na 5 chłopaków, którzy tańczyli w kółeczku jakiś dziwny taniec połamaniec. Zaśmiałam się, dzisiejszej nocy było mi bardzo, ale to bardzo wesoło.
- Wiesz Kate myślę, że to kwestia czasu, kiedy...
Nie zdążyłam dokończyć ponieważ chłopcy jak jeden mąż padli na ziemie. Wystraszone podbiegłyśmy z czarnulą do nich. Nasi mężczyźni od siedmiu boleści, leżeli na podłodze i śmiali się z zaistniałej sytuacji. Pacnęłam się otwartą dłonią w czoło.
- Kate albo ja się upiję, albo ich zabije.
- Myślę Jess, że druga opcja jest za bardzo kusząca więc skorzystajmy z pierwszej.
I łapiąc się za ramiona w podskokach udałyśmy się do baru zostawiając piątkę oszołomów za sobą. Gdybym wiedziała co czeka mnie z nimi rano to zamknęłabym ich osobno w schowkach na miotły. Niestety kochany los postanowił nie ujawniać mi tego co będzie się działo o poranku. Błoga niewiedza trwała aż do 5 nad ranem, niestety kiedyś musiała się skończyć. Ech a tak dobrze mi się spało.

*

- Obiecuję, że do końca naszej edukacji macie kategoryczny zakaz picia alkoholu ! - Wkurzona do granic możliwości, niewyspana i głodna klęczałam przed swoim bratem trzymając mu pod głową miskę. Tak proszę Państwa Panicz Malfoy w bardzo arystokratyczny sposób zwracał wczorajszą kolację wraz ze spożytymi, nocnymi trunkami.
- BLAISE TO BYŁY MOJE ULUBIONE ŁAPCIE ! FUUUUUJ !
Trzymając głowę swojemu bratu nie zauważyłam, że również mojemu ukochanemu zebrało się na jakieś reklamacje posiłkowe. Oczywiście nie miał zamiaru podnosić swojej ciężkiej dupy z łóżka więc złapał pierwsze co leżało na podłodze.
- Prze... przepraszam...ko....kochanie. - Blaise pomiędzy nowymi partiami, próbował mnie przeprosić. Westchnęłam. Czemu to ja jestem ta rozsądna co pije i upić się nie może. Merlinie pomóż. Przywołałam z łazienki drugą miskę dla drugiego delikwenta. Westchnęłam. Sama nie dam sobie z nimi rady. Kate pewnie zajmowała się swoim bratem i jego przyjacielem. Wyczarowałam patronusa
Potrzebuje Twojej pomocy, hasło to mowa węży czekam w dormitorium
tego pacana co zwie się moim bratem. Pomóż mi proszę. 
Nie czekałam za długo po 5 minutach do dormitorium wpadł zziajany czarnowłosy chłopak. Gdy tylko zobaczył z czym się męczę zaczął się śmiać, przeraźliwie głośno śmiać. 
- Potti masz dwa wyjścia. Albo się zamkniesz, albo się zamkniesz. 
Mój braciszek starał się wyjść na maczo jednak w tym momencie był wątły jak dżdżownica. 
- To nadal jedno wyjście, widzę że ktoś tu nie umie liczyć. - Harry uśmiechnął się ironicznie. Machnął różdżką i dwie miski zawisły pod głowami jakże wytrwałych ślizgonów. Westchnęłam, ale uśmiechnęłam się lekko do mojego przyjaciela. On wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wstać z niewygodnej podłogi. Stojąc u boku młodego Pottera wymyślałam karę dla tych dwóch, wrednych małp. Kara będzie długa i bolesna, już ja się o to postaram. Inaczej nie nazywam się Jessica Narcyza Malfoy.

*

Patrząc na blondynkę odczuwałem strach. Tak, ja Wybraniec bałem się swojej najlepszej przyjaciółki, ale uwierzcie mi złowrogie ogniki, które pojawiły się w jej oczach nie wróżyły nic dobrego. Znałem ją już tyle lat i wiedziałem, że jeśli dziewczyna coś sobie postanowi to to uczyni. Szczerze już współczułem Malfoyowi i Zabiniemu. Bylem pewny, że Jessica im tak szybko nie odpuści. Podszedłem  do barku i wyciągnąłem dwie szklanki, nalałem do nich whisky. Jedną z nich podałem Jessice. Podniosłem swoją szklankę do góry i spojrzałem na dwóch zmaltretowanych ślizgonów.
- No to Panowie, chluśniem, aby nie uśnieć. - i jednym łykiem wypiliśmy ze ślizgonką swoje porcje.
- Potti jak Ci twoje złote życie miłe, zamknij swoją lwią paszcze i daj porządnym obywatelom Anglii się wyspać. - Malfoy Junior mruczał spod poduszki słowa, które z każdą chwilą słabły, aż w końcu słychać było tylko jedno wielkie chrapanie. Złoty chłopiec z wielkim uśmiechem stwierdził, że drzemka Smoka nie będzie trwać zbyt długo. Bo dokładnie za 30 minut rozpoczynała się transmutacja. Zatarł ręce z uciechy, że po raz pierwszy to nie jemu się oberwie za spóźnienie. Życie jednak bywa piękne.




******************************
Tadam rozdział 32. Jest tak jak obiecałam. Miał być dłuższy, miał być troszke inny,ale niestety mój wyjazdowy komputer nie kocha mnie, więc co chwila się ciął i kasował to co napisałam.
Mam nadzieje, że Was tak bardzo nie zawiodłam. Dziękuję że tyle osób odwiedza tego bloga i że są osoby, które go jeszcze komentują ! :)
http://ostatnia-nadzieja-slizgona.blogspot.com/ <--- Nowy rozdział, proszę o przeczytanie i ocenienie :)
ZA BŁĘDY PRZEPRASZAM ! :(
Do napisania
Mania

czwartek, 18 lutego 2016

Sowa

Cześć Wszystkim ! :)
Nowy rozdział jest w trakcie pisania i jeśli dobrze pójdzie pojawi się dzisiaj wieczorem lub jutro wieczorem ! :) Mam pomysł iście ślizgoński w iście ślizgońskim stylu, gdzie nie za braknie kaca u naszych bohaterów.
Ponadto chciałabym Was prosić o przeczytanie mojego nowego opowiadania Hermona&Teodor Nott. Zależy mi na Waszej opinii, więc jeśli macie chwilkę to zajrzyjcie i przeczytajcie prolog oraz rozdział 1.You're my only hope to coś nowego, dla mnie to taki powiew świeżości, którego potrzebuję żeby dokończyć Księżniczkę, gdyż nie wszystkie pomysły mogę tutaj dać. Liczę na Was. Mam nadzieję, że poczekacie na nowy rozdział Księżniczki, ocenicie/ skomentujecie Ostatnią Nadzieje iiiiii zajrzycie na Parę w Gryffindorze ponieważ tam pojawił się Epilog. Bardzo, bardzo proszę przeczytajcie jeśli macie czas. Nie pogniewam się jak komuś polecicie te moje opowiadania.:)  Tak więc podsumowując.
*Żyję
*Księżniczka ---> rozdział w trakcie pisania
*Ostatnia Nadzieja ---> prolog + rozdział 1 - do przeczytania
*Para w Gryffindorze ---> epilog - do przeczytania

Dziękuję Wszystkim za komentarze i za to, że być może skomentują te dwa opowiadania wyżej ! :)
Do napisania
Mania :)

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 31 - ,,Życie jest pełne niespodzianek"

Rozdział 31
- Obiecaj, ze już nigdy więcej tego nie zrobisz. Obiecaj Blaise.
Dziewczyna płakała w ramionach swojego chłopaka, nie mogąc dopuścić do siebie myśli, że gdyby nie jej najlepszy przyjaciel to mógłby on popełnić samobójstwo. Myśląc o tym na jej ciele wciąż pojawiały się nieprzyjemne dreszcze. 
- Obiecuję Aniele, przepraszam Cię kochanie, tak bardzo cię przepraszam.
- Ja też przepraszam Blaise. Już nigdy więcej Cię nie opuszczę. Obiecuję. 
Mulat przytulił mocniej do siebie blondynkę, wtulając się w jej pięknie pachnące włosy, potajemnie uronił kilka łez. Obydwoje napawali się swoją obecnością, nie mogąc wierzyć, że jeszcze kilkanaście minut temu mogli zostać rozdzieleni na zawsze. Tej całej sytuacji z uśmiechem przyglądała się dwójka młodzieńców. Jeden blond włosy brat tejże tu dziewczyny, a drugi czarnowłosy bohater. Mimo iż ta dwójka nie pałała do siebie sympatią, łączyła ich jedna, mała osóbka, która dla każdego
z nich znaczyła wiele. Blondyn spojrzał na chłopaka obok. Już rozumiał czemu Jessica tak mu ufała. 
- Dzięki Potter. Gdyby nie ty... Diabła by już z nami nie było.
Chłopak z blizną spojrzał się na swojego towarzysza. Uśmiechnął się lekko i poprawił wpadającą mu w oczy grzywkę. 
- Nie zasługiwał na śmierć, a Jessie nie zasługiwała na taki ból. Ona musi być szczęśliwa, za dużo 
w życiu już się wycierpiała Malfoy. 
Draco westchnął i spojrzał na swoją młodszą siostrę. Wiedział co w swoim krótkim życiu przeżyła ta silna dziewczyna. Lecz ile czasu można być tak silnym?  Każdy człowiek ma swój pewien limit. Bał się, że jego siostra pewnego dnia go osiągnie. Chciał ją chronić. Być obok, kiedy tylko będzie tego potrzebować. Znał ją. Wiedział co siedzi w jej małej główce, czego się obawia, co sprawia, że na jej ustach pojawia się piękny uśmiech. Odwrócił na chwilę swój wzrok od przytulającej się pary. Westchnął. Pragnął również mieć kogoś, kogo mógłby pokochać. Kogoś o kogo mógłby dbać, do kogo mógłby się przytulić. Bez słowa wyszedł z pomieszczenia, rzucając krótkie spojrzenie w stronę zakochanych. Już po chwili szedł korytarzem pogrążony w swoich myślach. Kochać i być kochanym. O tym właśnie marzył. Miłość siostrzana, to nie było to samo, chociaż dziękował Merlinowi, że mógł jej doświadczyć. Pragnął znaleźć tą jedyną. Idąc z pochyloną głową nie zauważył idącej w jego stronę dziewczyny, która tak samo jak i on, była pogrążona we własnych myślach. Na jej twarzy było widać smutek. Przeszli obok siebie nie zauważając się. Przeszli gdyby nigdy nic. Obydwoje nie wiedzieli, że przechodzą obok osoby, której tak szukają. Której tak pragną, tak wyczekują. Będąc za zakrętami obydwoje westchnęli i spojrzeli przed siebie z nadzieją, że ujrzą swoją miłość. Nie byli świadomi, że ona została za nimi.

*

Przemierzając szkolne korytarze czuł na sobie czyjś wzrok. Był sensacją. On wielki Dracon Malfoy nareszcie się wybudził. Może kiedyś cieszył by się z tego. Teraz był po prostu zmęczony, jednocześnie jednak zaintrygowany. Wzrok który czuł na sobie przyprawiał go o dziwne mrowienie, jego oddech delikatnie przyśpieszał. Nie wiedział co się z nim dzieje, a co najgorsze nie wiedział przez kogo. Nigdy nic takiego nie czuł. Nigdy nie czuł takiego ciepła. Uśmiechnął się pod nosem. Musiał dowiedzieć się kto go tak bacznie obserwuje. Życie jest pełne niespodzianek.

*

Zaufanie, które kiedyś trzymało jego paczkę prysło niczym bańka mydlana. Zdawał sobie z tego sprawę, aż za dobrze. Widział jak zmienili się jego przyjaciele. Widział jakie mają relacje. Był wściekły na rudowłosego, że ten jest taki tępy. Nie rozumiał go. Blondynka, którą teraz stała się dawna Hermiona była dla niego jak siostra. Była dla niego ważna. Czuł się za nią odpowiedzialny. Może to dlatego uratował Zabiniego przed popełnieniem samobójstwa. Doskonale wiedział jaki mulat jest ważny dla jego przyjaciółki. Westchnął. Żałował, że Golden Trio się rozpadło. Z kieszeni spodni wyjął mały złoty kluczyk. Kluczyk do jego przyszłości. Zdawał sobie sprawę, że jego życie nigdy nie będzie usłane różami. Bo dorosłość czyhała na niego z wieloma niespodziankami.

*

Była ślizgonką. Od zawsze wiedziała jak ma się zachowywać. Wychowywała się na balach, w dworkach. Wiedziała jakie panują wszędzie zasady. Znała je na pamięć. Tego nie rób, to nie tak, tak jest źle. Odgarnęła ze zdenerwowaniem swoje długie włosy. Chciała się wyłamać, na prawdę chciała. Chciała poczuć się wolna, beztroska. Chciała móc się zakochać, tak prawdziwie, tak na zabój. Chciała zmienić zdanie innych osób o sobie. Chciała pokazać, że nie jest tą stereotypową ślizgonką. Chciała pokazać, że może. Wzięła głęboki oddech i spojrzała się na zachodzące słońce. Da radę. Udowodni wszystkim, że jest wyjątkowa. Czas wziąć sprawy w swoje ręce.


 Prze­siądź się życie, ja prowadzę.



***************************
Króciutki. Wiem o tym. Na razie tyle. Następny rozdział chyba dzisiaj napiszę, aby był potem tylko do wstawienia.

PRZEPRASZAM
- że zawiodłam
- że czekaliście
- za brak kontaktu
- za obietnice bez pokrycia
- za wszystko.
W moim życiu dużo się zmienia. Staram się nadążyć jednak nie daje rady. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze tu zagląda.
Do następnego.
Mania

EDIT :
http://ostatnia-nadzieja-slizgona.blogspot.com/ Zapraszam na coś świeżego, nowego.,,Księżniczki" nie zostawię. Chcę ją dokończyć jednak potrzebuje powiewu świeżości. Zapraszam na historię Teodora Notta i Hermiony Granger :) 

piątek, 7 sierpnia 2015

Informacje :)

Aktualnie jestem na wakacjach, więc nowy rozdział prawdopodobnie ukaże się za około półtora tygodnia. Na razie jest jeszcze niedokończony. Przepraszam tych wszystkich, którym dłuży się już czekanie. Pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Wracam

Witam Wszystkich :)
Wracam do Was, wracam pisać. 
Rozdział już jest prawie w połowie napisany
myślę że do końca tygodnia uda mi się go Wam pokazać.
Przepraszam. Wiem, że nawaliłam, ale teraz chce to naprawić.
Dziękuję za czytanie nadal mojego bloga, za wszystkie komentarze. 
Mam nadzieję, że jeszcze nie wyszłam do końca z wprawy jeśli chodzi o pisanie.
Króciutka zapowiedź rozdziału 31 :)
,,-Obiecaj Blaise.
-Obiecuję Aniele
...
Obydwoje nie wiedzieli, że przechodzą obok osoby, której tak szukają. Której tak pragną, tak wyczekują. Będąc za zakrętami obydwoje westchnęli i spojrzeli przed siebie z nadzieją, że ujrzą swoją miłość. Nie byli świadomi, że ona została za nimi.''


Do napisania kochani ! :)
Mania

niedziela, 21 grudnia 2014

List do Draco

List do Draco
24 grudnia. Za oknem sypie śnieg, w kominku pali się ogień. Siedzę na kanapie przy lampce czerwonego, słodkiego wina. Przy lampce wina, które kiedyś i ona piła. Picie akurat tego alkoholu stało się moim nawykiem. Ten czerwony kolor przypomina mi kolor jej śmiejących się ust. W ręku trzymam prawie niezniszczoną kartkę papieru na którym widnieje drobne pismo. List. List od niej. Od mojej, kochanej, młodszej siostry. Jego treść znam na pamięć. Potrafię wyrecytować każdą linijkę, mając w wyobraźni jej postać. Widzę ją, siedzącą przy biurku, nachylającą się nad kartką papieru. Tą kartką co trzymam w swojej dłoni. Spoglądam na nią jeszcze raz. Zamykam oczy, ale tylko na chwilę, bo zaraz jednak otwieram je i przenoszę wzrok za okno. Widzę spadające płatki śniegu, które na szybie tworzą wzór choinki. Puszczam kartkę, która ląduje na miękkim dywanie. Podchodzę powolnym krokiem do szyby i dotykam dłonią kształt. Z lekkim uśmiechem patrzę na to i czule szepczę ...
Witaj Aniele
bo dobrze wiem, że to jej sprawka.Czuję tą tęsknotę za nią, czuję jak po moim policzku płynie jedna, samotna łza, poddaje się temu uczuciu i zdaje sobie sprawę jak bardzo jest mi jej brak. 
I w tym momencie czas mógłby się cofnąć, lecz on dalej płynie, a list wciąż leży na dywanie lekko podrygując przez podmuchy wiatru, które nie wiadomo jak się dostały do środka. A może i jednak wiadomo? W końcu jest Wigilia. Wokoło czuć magię. Magię białych, cudownych świąt, które jak co roku Dracon Malfoy spędzi sam na sam ze swoimi wspomnieniami i lampką czerwonego wina.


Draco !
Mimo że nie odpisujesz na moje listy wiedz, że z całego 
mojego, małego, malfoy'owskiego serduszka pragnę życzyć Ci Wesołych Świąt 
i Szczęśliwego Nowego Roku. Abyś uśmiechał się więcej i piął się 
do góry w karierze, lecz nie zapominał o życiu prywatnym.
Jeszcze raz Wesołych Świąt życzy

Na zawsze kochająca Jessica.

Ps. 
Mały chyba chce poznać wujka, bo nie może się
doczekać wyjścia na świat.







*****************************
Mam coś dla Was. Obiecałam, że coś dodam i jest. Nie wiem czy nie wyszłam z wprawy w pisaniu tak więc muszę znowu poćwiczyć. Postaram się jeszcze we wtorek 23.12 dodać coś specjalnego, świątecznego i wtedy złoże Wam życzenia. Liczę na Wasze komentarze co do tego posta. Trzymajcie się cieplutko i do napisania ! :)
Mania :)